Jardines de la Reina
Jardines de la Reina (czytaj: chardines de la reina) jest 130 kilometrowym, długim łańcuchem ponad 600 wysp koralowych i namorzynowych. Zajmują one przestrzeń 2170 km2 i tworzą największy rezerwat morski na Morzu Karaibskim – Parque Nacional Jardines de la Reina. Archipelag odkrył Krzysztof Kolumb w roku 1492 i nazwał go na cześć królowej Hiszpanii (nazwa oznacza Ogrody królowej) – uwaga, nie mylić z Jardines del Rey (Ogrody króla) na atlantyckim wybrzeżu Kuby. Wejście do rezerwatu jest kategorycznie limitowane, łowienie ryb w celach komercyjnych (z sieciami) całkowicie zabronione a w rezerwacie ma zezwolenie tylko jedno centrum nurkowe, które równocześnie służy jako baza dla rybaków sportowych (z wędkami) i dla państwowych zespołów przyrodniczo-naukowych. Nurkowie mogą wybrać pomiędzy zakwaterowaniem na pływającym hotelu Tortuga lub na jednej z 2 małych łodzi safari – Caballones oraz La Reina (każda dla 8 osób). Cały archipelag jest niezamieszkały i trzeba liczyć się z tym, że nie ma tu żadnych zdobyczy cywilizacji w postaci basenu hotelowego, dyskotek, boiska do siatkówki, itp. W zamian znajdziesz tu Karaiby w takiej postaci, w jakiej można je było zobaczyć jeszcze przed światowym rozkwitem turystyki nurkowej.
Wszystkie miejsca do nurkowania znajdują się na południowej stronie archipelagu i można podzielić je na 2 grupy – głębokie reefy na granicy szelfu lądowego (głębokości 30 – 400m) i miałkie reefy bliżej lądu, które często tworzą piękne ogrody (5 -16 m). Ogrody porośnięte są fioletowymi gorgoniami, mózgownikami, koralowcami (Montastrea annularis) i koralami gałązkowatymi. W odróżnieniu od Morza Czerwonego nie są aż tak wielokolorowe – korale i cała rafa ma czerwono-fioletowo-zielono-brunatny odcień. I choć nie są tak barwne, to są niezwykle ciekawe. Można tu spotkać żółte rurkowate albo brunatne grzyby w postaci pucharów ogromnych rozmiarów, typowych dla Morza Karaibskiego. Trochę rzadziej, ale w niektórych miejscach na pewno, można zobaczyć rzadko spotykany koral czarny. Pomiędzy porostami ogrodowymi gonią się ławice ryb koralowych – zebrasomy, ustniczki, rogatnice („triggerfish“), sparysomy kreteńskie, graniki i lucjany. Ostatnie z nich (lucjany kaszmirskie) tworzą często w górnych partiach ogrodów (na głębokości około 5m) kompletne „zupy rybne“. Oprócz ryb koralowych można spotkać zielone mureny, ostroboki, barakudy, duże kraby, żółwie i inne. Przy piaszczystym dnie można zobaczyć ogończe amerykańskie, rekiny wąsate i już wcześniej wspomniane, największe żyjące skrzydelniki – skrzydelniki wielkie (Strombus giga). Do najpiękniejszych ogrodów podmorskich należą La Cana, Five Seas (plus mały wrak i w jaskiniach przepiękne kępki czarnych korali), Cabeza de la Cubera albo Cueva del Pulpo. Ostatnie 2 ogrody regularnie odwiedzają i miejscowi ogrodnicy królewscy, żarłacze karaibskie – najbardziej charakterystyczne rekiny Karaibów.
Głębsze reefy mają trochę inny charakter. Ponieważ dociera tu mniej światła, są mniej kolorowe niż ogrody. Z grzybów najczęściej spotykane są zwłaszcza Amphimedon compresa, przypominające nieco pogięte rdzawe rury. Nurków zaciekawi przede wszystkim obecność miejscowych predatorów – żarłaczy karaibskich i jedwabistych. Ciekawe, że te żarłacze lubią wody w pobliżu głównych kanałów łączących północną i południową część archipelagu. Każdy z tych dwu rodzajów rekinów występuje po przeciwnych stronach głównej wyspy i nie wchodzą sobie w paradę. Żarłacze jedwabiste spotkamy w rejonie Caballones (miejsca Pipin, El Farallon, Montaňa Rusa, Avalon), głównie tuż pod powierzchnią wody. Żarłacze karaibskie pojawiają się najczęściej w rejonie Boca de Pierra (miejsca Coral Negro, Coral Negro II, Cueva del Pulpo, Cabeza de la Cubera lub Tunel Azúl – najgłębsze tutejsze miejsce). Tunel kończy się w środku reefu na głębokości 54 m. Po kilku nieprzyjemnych deko-przygodach prawie nikt już tutaj nie wypływa). Oprócz rekinów i olbrzymich graników ważących ponad 200 kg (jewfish) można tu spotkać kajmany, leguany, pelikany… Właściciele tutejszej bazy są tak pewni „swoich” rekinów, że oferują jedyną w swoim rodzaju gwarancję ich napotkania: jeżeli podczas swojego urlopu nie spotkasz żadnego rekina, zwracają wszystkie pieniądze. NO SHARK – FREE VACATION…
Jaskinie w Zatoce Świń
Aczkolwiek dla większości Kubańczyków, Zatoka Świń jest miejscem słynnego zwycięstwa nad jednostkami inwazyjnymi emigrantów kubańskich usiłujących obalić rządy Fidela Castro, dla nurków jest przede wszystkim miejscem z dziesiątkami kilometrów podwodnych jaskiń cenotowych. Powstanie takich jaskiń jest wynikiem długotrwałego procesu erozyjnego wywołanego przez strumienie wody deszczowej spływającej przez wapień koralowy wzdłuż szczelin tektonicznych, który doprowadził do zawalenia się stropu w miejscu najbliższym powierzchni. W miejscu obsunięcia się skały, powstało jeziorko wejściowe – brama do podziemia dla nurka, dla pozostałych możliwość orzeźwienia i chwilowej ucieczki przed piekącym słońcem. Jaskinie znajdują się na odcinku pomiędzy Playa Larga i Playa Girón a w ich odkryciu, spenetrowaniu i stworzeniu map mają bardzo duży udział dwie duże ekspedycje speleonurków z kraju Jożina z Bażin. Pierwsza ekspedycja odbyła się na przełomie lipca 1980 i stycznia 1981 a druga pomiędzy czerwcem a grudniem roku 1982. Nurkowie spędzili pod wodą ponad 800 godzin czego wynikiem jest stworzenie map podziemi ciągnących się na długość wielu kilometrów – oraz szacunek i uznanie Kubańczyków którymi cieszą się aż do dziś.
Nieprzypadkowo jaskinie (casimby) nazywają się Casimba Cuba-Checoslovaquia, Casimba Dagmar (na cześć żony Mirka Lukasa), Casimba Ilona (na cześć żony Petra Paszka)… Nurkowanie w większości tutejszych jaskini wymaga umiejętności speleo-nurkowych – głębokości dochodzą do 80 m a nazwy typu Schody do piekła lub Niebieskie schody śmierci Sabbatha są dość wymowne. Mimo to, nawet jeśli jesteś „tylko zwykłym” nurkiem a nie jaskiniowym, to masz szansę przeżyć swoją przygodę. Wystarczy być średnio zawansowanym nurkiem potrafiącym opanować swoją psyche i żakiet oraz nie kopać wokół siebie jak prosiaczek przed rzeźnią, aby stanąć przed szansą, że miejscowy instruktor Francis (za odpowiednią opłatą) weźmie Cię do którejś z bardziej dostępnych jaskiń. Do mniej trudnych i dużych jaskiń należy Casimba del Brinco, Casimba de 35 Anniversario lub Casimba Ilona (czasami nazywana też Cueva de los Péses). Woda w jaskiniach jest bardzo ciekawa ze względu na swoją wielowarstwowość. Pierwszych parę metrów pod powierzchnią znajduje się woda słodka, jasnozielonego koloru, taka jaką znamy z naszych jezior i łomów.
Wypuść powietrze i powoli się zanurzaj. Nagle temperatura wody przyjemnie wzrasta, kontury buddiego tracą ostrość. Wszystko zaczyna się rozmazywać jak powietrze nad rozpalonym asfaltem a Ty, pouczony z briefingu wiesz, że to nie z nadmiaru rumu, ale że znajdujesz się w przejściowej warstwie słodko-słonej. Kontynuujesz niżej, woda staje się jeszcze cieplejsza, aż nagle zaczynasz zwalniać i zawisasz, jakbyś znajdował się w windzie tuż przed zatrzymaniem się. Masz wrażenie, że woda zniknęła a sam unosisz się w jakiejś delikatnej próżni. To znak, że już jesteś w wodzie słonej, która jest cieplejsza, czystsza i gęstsza niż słodka woda pod powierzchnią. Tu Francis ostatni raz zapyta, czy wszystko OK a potem już wchodzisz do jaskini …
Jeżeli jesteś wykwalifikowanym nurkiem jaskiniowym, to koniecznie musisz zanurkować w przepięknie zdobionej Casimba Zuzana i Trawersu. Kiedy zanurzysz się w Casimba Dagmar to na światło dzienne wypłyniesz przez Casimba Ilona. Obie te jaskinie są przeznaczone tylko dla doświadczonych nurków – trasa zawiera parę wąskich miejsc i ma niedogodny profil głębokościowy. Na końcu nurkowania trzeba liczyć się z trochę dłuższą dekompresją.
W Zatoce Świń można także nurkować w morzu na miejscowych głębokich ściankach. Dzięki temu, że zatoka jest chroniona, bywa tu przez cały rok bardzo dobra widzialność – ale większe ryby raczej trudno tu spotkać. Zakwaterować się można w kwaterach prywatnych albo w którymś z miejscowych hoteli – Hotel Playa Larga** lub Hotel Playa Girón**. Trudno określić, który z nich jest gorszy. Oba są państwowe i odpowiednie dla raczej otrzaskanych obieżyświatów. Dwa, trzy dni potrzebne do nurkowania można tu oczywiście spokojnie przetrwać (dobrego rumu tu nie brakuje), ale jeżeli nie chcesz się rozwodzić w najbliższym czasie, to na urlop z żoną i dziećmi wyjedź raczej gdzie indziej.






2