Santa Clara i Trinidad
Dziewczyny planowały skorzystać z dość drogiej organizowanej przez hotel wycieczki po centralnej Kubie, ale szybko zgodziły się na propozycję Lazara, żeby raczej wynająć minivan i wybrać się na taką eskapadę prywatnie, przy czym on zaofiarował się, że będzie samochód prowadził. Dołączył się do nas Edek ze świty Pana Młodego – jedyny, który nie musiał leczyć kaca z powodu balangi z poprzedniej nocy. Do późnego wieczora przejechaliśmy około 500 kilometrów i trasa zaprowadziła nas najpierw do wioski Izabel, która słynie z najlepszych soków ze świeżych owoców (ach, ten sok z arbuza, delicja!), a potem do Santa Clary.

Santa Clara usytuowana jest prawie w samym centrum wyspy i stanowi ważny punkt tranzytowy. Pięćdziesiąt lat temu wsławiła się atakiem sił dowodzonych przez argentyńskiego pochodzenia rewolucjonistę Che Guevarę na pociąg pancerny, wiozący siły rządowe. Sukces rebeliantów doprowadził do ucieczki prezydenta Batisty z Kuby w 12 godzin po poddaniu się garnizonu miasta i stanowił kluczowy moment w przejmowaniu rządów przez Fidela Castro. Tuż przy wjeździe do miasta znajduje się ogromne mauzoleum, nad którym góruje pomnik Che, a niedaleko stamtąd pozostawione zdobyte wagony, tworzące następne muzeum rewolucji.
Dalszym etapem naszej podróży był ogromny rezerwat przyrody w górach Escambray, nazwany Topes de Collantes. Wijącymi serpentynami dostaliśmy się na szczyt, skąd rozciągał się zapierający dech w piersiach widok wzniesień pokrytych lasem deszczowym, w którym wyróżniały się araukarie i gigantyczne paprocie, oraz jednego z zalewów, dostarczających wody okolicznym wsiom i miasteczkom. Zjeżdżaliśmy z gór w kierunku na Trinidad na ostatnich kroplach paliwa. Mieliśmy jednak szczęście, bo zatrzymała się ciężarówka, od której kierowcy kupił Lazaro kanister z benzyną. Inaczej bylibyśmy skazani na spędzanie nocy pod gwiaździstym niebem.
Trinidad to praktycznie skansen, „miejsce, które pominęła historia”. Jak pisze Wikipedia, założony w 1514 r. przeżył swój okres świetności w czasie ożywionego handlu cukrem. Okres handlowego prosperity zaznaczył się w architekturze miasta - ulice dzisiejszej starówki wybrukowano kostką sprowadzoną specjalnie na ten cel z Bostonu; powstawały charakterystyczne, okratowane okna kamiennic i wysokie, drewniane bramy.
Szczęśliwe lata dla Trinidadu skończyły się wraz ze zmianą szlaków handlowych na początku XIX wieku. Właśnie wtedy położona ok. 50 km na północny zachód miejscowość Cienfuegos zasiedlona została przez osadników zbiegłych z objętej rewolucją niewolników, francuskiej kolonii Haiti i szybko wyrosła na centrum handlowe środkowej Kuby. Sytuację pogorszyła blokada kontynentalna narzucona Hiszpanii przez Napoleona w 1806 roku, która skutecznie zablokowała eksport cukru do Wielkiej Brytanii, jednego z głównych odbiorców “białego złota”. Ubocznym skutkiem tego wydarzenia było rozpowszechnienie sposobu otrzymywania cukru z buraków w Europie. Zapomnienie uratowało jednak kolonialną starówkę od przebudowy, dzięki czemu centrum zachowało się w praktycznie niezmienionym stanie. Doceniło to UNESCO, wpisując w 1988 roku Trinidad na listę światowego dziedzictwa kulturowego.

Chodzić po kocich łbach uliczek Trinidadu to okazja, żeby podziwiać zachowaną do dziś kolonialną architekturę, pełną pastelowych barw murów i wymyślnych krat okien. Miasto słynie również z lokalnego napoju, canchanchara, koktajlu z białego rumu z miodem, sokiem z cytryny i lodem. Blisko centrum znajduje się bar o takiej samej nazwie, serwujący ten aromatyczny, mocny trunek w czerwonych miseczkach z wypalanej gliny. Spędziliśmy tam z Lazarem, Edkiem i „naszymi dziewczynami” kilka godzin, z każdą godziną w coraz lepszym humorze, słuchając koncertu na bębnach i później tańcząc przy akompaniamencie przybyłej orkiestry. Niestety, już nie było czasu na wizytę na pobliskiej plaży nad Morzem Karaibskim ani zwiedzanie Cienfuegos, tak że po kolacji z obowiązkowym homarem ruszyliśmy w drogę powrotną.
Hawana
Następnego dnia Lazaro wspomniał, że jedzie do stolicy, żeby odebrać nowy paszport. Nigdy przedtem nie byłem w Hawanie, bo zawsze jeździłem na wschód Kuby, więc skorzystałem z oferty, żeby się z nim zabrać. Miałem więc szansę, żeby zobaczyć dzielnicę willową z ambasadami różnych krajów, przejechać wzdłuż nadmorskiego bulwaru Malecon i pójść na Starówkę, do jednego z najbardziej uczęszczanych miejsc przez turystów, której blasku przywróciły fundusze UNESCO na rekonstrukcję i odbudowę. Po drodze do Hawany zabraliśmy trzy autostopowiczki, z którymi udaliśmy się na obiad do Chińskiego Miasteczka. Ku mojemu zdumieniu, wkrótce potem zaaresztowane zostały przez policję. Na Kubie nie wolno dziewczętom przebywać w towarzystwie cudzoziemców, jeśli nie mają skończonych 18 lat. Na szczęście Lazaro zainterweniował, nakłamał, zbajerował policjanta i nastolatki zostały puszczone wolno, ale niestety nie towarzyszyły już nam w dalszym zwiedzaniu.
Od słynnej katedry wymurowanej z morskich korali było niedaleko do La Bodeguity, jednego z dwóch barów, ulubionych przez Hemingwaya, odwiedzanych tłumnie przez turystów. Chyba właśnie tam serwują najlepsze mojito na świecie.
Lazaro, jako ten prawdziwy „macho” poczuł się w obowiązku flirtować z siedzącą tam przy barze śliczną Australijką, zresztą bezskutecznie, ja zaś skorzystałem z okazji, że weszli wędrowni grajkowie i poprosiłem do salsy ciemnoskórą Hawankę.
Te 140 km, dzielące nas od Varadero, Lazaro pokonał w zawrotnym tempie tak, że znaleźliśmy się w naszym hotelu po niecałej godzinie. Nazajutrz miałem lecieć do Toronto. Żegnaliśmy się w całonocnym barze do piątej rano. Lazaro wracał do Argentyny, dziewczyny do Anglii i Polski, a ja do Kanady. Obiecaliśmy sobie utrzymywać kontakt przez internet, ale co tu dużo ukrywać — żal się było rozstawać.
Varadero, założone kiedyś jako stocznia remontowa dla karaweli konkwistadorów, zgodnie ze swoją nazwą i pierwotnym przeznaczeniem potrafi odmłodzić, odświeżyć, zregenerować i wysłać dalej na szeroką wodę. Pomimo to, że zwane jest przez niektórych „ghettem dla turystów”, dla mnie okazało się super przeżyciem. Na pewno tam kiedyś zawinę z powrotem.
Maciej Syrokomla-Syrokomski
Czytaj dalej: 1 2







0